Chwytam się z cały sił takich myśli aby nie dać się nostalgii, która chce mnie ściągnąć w krainę smutków. Zima ta jakoś wyjątkowo mi się dłuży.. a ja już tak tęsknie do zielonych krajobrazów. Stąd też ten post ze starymi zdjęciami, jakże niestety nieaktualnymi ( moje dredki ;( ).
Mój kot też jest jednym wielkim zapytaniem..jak zniesie tak długą podróż i nowe środowisko.
Dis moi que tu m'aimes
Que la vie est belle
Que ce monde est fou
BONHEUR je te veux dans ma vie
Podziwiam Cię - mnie przed ewentualnymi myślami o emigracji odstrasza lęk przed tym, że nie umiałabym się odnaleźć w obcym miejscu, w innej kulturze i wśród obcego mimo wszystko (jaki by nie był) języka.
OdpowiedzUsuńZawsze więc szczerze dopinguję tych, którzy takie lęki od siebie odpędzają - i po prostu żyją tam :)
Myślę, że pójście na żywioł jest w takich wypadkach najlepszym rozwiązaniem ;)
Będzie dobrze!
Czasami jest tak, że nie spodziewamy się dobrych rzeczy. To przez strach. A gdy już spróbujemy podjąć ryzyko, ów strach nawet nie zagości w naszych sercach, bo przecież dobrze wiemy, że damy sobie radę, oraz że nic co ludzkie, nie jest nam obce.
OdpowiedzUsuńTobie życzę tego poczucia siły.
Moja emigracja nadal łatwa nie jest, ponieważ nadal uczę się języka. Ale radzę sobie, chodzę na kurs tu na miejscu, pracuję, prócz tego czasem koczuję w takich kompletnie odludnych miejscach, że dech zapiera od tej ciszy. A czego jeszcze więcej chcieć? Piękna jest natura :)
Pozdrawiam ze Szwajcarii ;)